Szczebel na wargach Paweł Kozioł

Tezy moje wnoszą jasność przez to, że kto mnie rozumie, rozpozna je w końcu jako niedorzeczne; gdy przez nie – po nich – wyjdzie ponad nie. (Musi niejako odrzucić drabinę, uprzednio po niej się wspiąwszy).

Ludwig Wittgenstein, „Traktat logiczno-filozoficzny” 6.53

Jeśli czytanie książki można w ogóle zacząć od jednej metafory, to niech składają się na nią słowa przytoczone w tytule recenzji. Dobrze oddają ambicję Waldemara Jochera, który ma już na swoim koncie nagrodę im. Kazimiery Iłłakowiczówny za debiutancki tomik „Reszta tamtego ciała” (Instytut Mikołowski, Mikołów 2009). „Szczebel na wargach” oznacza dwie rzeczy naraz: że mówić się chce w sposób, który pozwala się wznieść, i że mówienie jest czymś, co w tym procesie należy przekroczyć.

Grażyna Baranowska pisała o debiucie Jochera: „Metaforyczny język, czerpiący głównie ze słownika technicznego, generujący napięcia między podmiotem i przedmiotem poznania, podlega bezustannemu ruchowi obrotowemu góra/dół i wciąż do przodu, przez co zyskuje wielowymiarową, gęstą i nieprzezroczystą, w powierzchownym czytaniu, strukturę semantyczną”. Jeśli ten opis jest właściwy, to trzeba uznać, że poeta pozostaje wierny swoim pierwotnym założeniom. Jego zdania są trudne i gęste, metaforyka techniczna nadal funkcjonuje na wysokich obrotach, dążąc do jakiejś osobliwej cyborgizacji języka i przeżyć: - czytaj więcej