Recenzja Mai Staśko tomu "Przetrwalnik" Waldemara Jocher w piśmie "ArtPapier".

Maja Staśko

KSENOPOEZJA: EKSPERYMENT Z FORMĄ

 

1.

Najpierw otworzyłam stronę Rozdzielczości Chleba, ach, wyobraźcie sobie, stronę! Potem w katalogu dojrzałam nową rzecz, jak boga kocham – dojrzałam! Ściągnęłam nową rzecz w PDF-ie, żałujcie, żeście nie widzieli, jak ściągam nową rzecz w PDF-ie, żałujcie! Otworzyłam nową rzecz w PDF-ie i co znalazłam..., co znalazłam? „Przetrwalnik” Waldemara Jochera.

I czytałam. Czytałam tak: przewracałam oczyma z lewej na prawą, z lewej na prawą. Przesuwałam klawiszem klawisz, klawiszem klawisz, a strona toczyła się w dół toczyła się w dół. Na klawiszach pozostawały bakterie me, pot mój, skrawki skóry me. Na touchpadzie też: bakterie me, pot mój, skrawki skóry me, a ja wciąż klawiszem klawisz, klawiszem klawisz jak opętana. Oddychałam coraz szybciej, wydychałam bakterie me, wdychałam bakterie nieme, przez nos wlatywały dalej, dalej było wnętrze, we wnętrzu bakterie kolejne. Potem odkryłam, że mam dotykowy ekran – prawdziwy dotykowy ekran! – a gdy to odkryłam, zaczęłam smagać palcem ekran, a gdy zaczęłam smagać palcem ekran, strony się przesuwały i czytałam dalej. Na dotykowym ekranie pozostawały bakterie me, pot mój, skrawki skóry me, to znany refren. Bakterie me, pot mój, skrawki skóry me mieszały się z literkami, literki łaziły po stronie, byciki łaziły po stronie i układały się w słowa, te w wersy, wersy w wiersze, wiersze w tomik, który właśnie czytałam teraz. Powoli czułam rytm, rytm był w wierszach mocno osadzony - czytaj więcej